EN | РУ | RO | PL | FR | DE | PT | ES | TR

MileSmile

← Back to Blog

Przełamywanie lodów offline, dla grup bez wi-fi

Poszukaj teraz ćwiczenia na przełamanie lodów dla grupy, a najpewniej po cichu zakłada ono wi-fi. Zeskanuj kod. Otwórz link. Wejdź do pokoju czterocyfrowym numerem. Wpisz odpowiedź we wspólnym dokumencie. Zabierz sieć, a nowoczesny zestaw prowadzącego sprowadza się do slajdu z kodem QR i czternastu osób patrzących w telefon, na którym widnieje komunikat o braku połączenia. Poniżej przewodnik po rozgrzewaniu grupy bez niczego: bez sieci, bez rzutnika, bez drukowanych materiałów. Na końcu jest o tym, jak wykorzystać jeden telefon jako źródło pytań, i tu wchodzi MileSmile, bo wcześniej zapisany zestaw pytań działa nawet w stodole.

Gdzie wi-fi naprawdę ma znaczenie

Warto być precyzyjnym, co się psuje, bo nie psuje się samo ćwiczenie.

Psują się platformy do quizów na żywo, bo pokój jest potrzebny na każdym urządzeniu. Psuje się wszystko, co zbiera odpowiedzi do wspólnego dokumentu. Psują się kody QR, co ludzi zaskakuje, bo kod skanuje się bez zarzutu, a potem przeglądarka nie ma dokąd pójść. Psują się playlisty, o ile nikt ich nie pobrał. I psuje się własna podpórka prowadzącego, czyli telefon, do którego zamierzał zajrzeć, kiedy skończą mu się pomysły.

Nie psuje się dokładnie ta część, o którą chodziło od początku. Ludzie rozmawiają ze sobą, a ktoś trzyma strukturę.

Zasada offline'owego przełamywania lodów

Wystarczy jedna zasada. Jeśli ćwiczenie potrzebuje czegoś więcej niż głosu, to coś musiało trafić do sali wcześniej.

To znaczy: żadnej aplikacji do punktacji, żadnego zegara widocznego dla wszystkich, żadnej wspólnej listy. To znaczy, że prowadzący trzyma strukturę w głowie, albo na jednej kartce, albo na jednym wcześniej przygotowanym telefonie. I to znaczy, że ćwiczenie musi przetrwać kogoś, kto dołączy z opóźnieniem, bo bez sieci nie ma jak wysłać mu instrukcji.

Zysk jest realny: w offline'owym ćwiczeniu nikt w trakcie nie patrzy w ekran, czyli osiągasz dokładnie to, co wersje z wi-fi próbowały kupić.

Pięć, które nie potrzebują niczego

Dwie prawdy i kłamstwo, zrobione porządnie

Zna je każdy i większość grup gra w nie źle. Naprawia to ograniczenie: wszystkie trzy zdania muszą dotyczyć tej samej kategorii. Trzy o jedzeniu, trzy o pracach, które się miało, trzy o miejscach, w których się spało. Bez ograniczenia ludzie wymyślają jedno dzikie kłamstwo i dwie nudne prawdy, a gra kończy się w sekundę. Z ograniczeniem grupa naprawdę musi pomyśleć.

Rzecz z kieszeni

Każdy wyjmuje jeden przedmiot z kieszeni albo torby i mówi, dlaczego tam jest. Działa, bo jest kompletnie nieprzygotowane, i dlatego, że odpowiedzi są konkretne, czego „opowiedz coś o sobie” nie osiąga nigdy. Radzi sobie też z grupą, która się nie zna, bo nikt nie musi być interesujący na zawołanie.

Kto z was

Prowadzący podaje jakąś rzecz, a wszyscy, których ona dotyczy, wstają, podnoszą rękę albo przechodzą na jedną stronę sali. Złamał kość. Mieszkał w innym kraju. Stał na scenie. Szybkie, fizyczne i w trzy minuty daje mapę sali, co przydaje się w tym, co będzie dalej.

Runda jednego pytania

Jedno pytanie, odpowiadają wszyscy, żadnej dyskusji, dopóki runda nie obiegnie całego kręgu. Cała rzecz polega na dyscyplinie nieprzerywania. Powstrzymuje to dwie pewne siebie osoby przed zamienieniem rozgrzewki w rozmowę między sobą i oznacza, że najcichsza osoba w sali już raz się odezwała, zanim zaczęło się cokolwiek innego.

Zgadnij, kto to powiedział

Wszyscy odpowiadają na to samo pytanie po cichu, na głos po kolei też ujdzie, jeśli nie ma papieru, a potem grupa zgaduje, czyja jest która odpowiedź. Potrzebuje grupy, która zna się w połowie, i jest najlepszą rozgrzewką dla zespołu, który pracował zdalnie i wreszcie spotkał się w jednym pomieszczeniu.

Grupy większe niż jakieś dziesięć osób

Cała piątka przestaje działać przy skali, a porażka zawsze wygląda tak samo: runda trwa za długo i ludzie na końcu przestali słuchać.

Dziel. Sześć do ośmiu zwykle okazuje się rozmiarem, przy którym mówią wszyscy i nikt nie czeka. Jeśli masz czterdzieści osób, to pięć albo sześć grup robiących to samo naraz, co jest głośne i o wiele lepsze niż jeden gigantyczny krąg.

Będziesz potrzebować sposobu, żeby zatrzymać wszystkich naraz bez wspólnego zegara. Podniesiona ręka, która się rozchodzi, dzwonek, wyłącznik światła. Ustalcie sygnał przed startem, bo przekrzyczenie pięciu równoległych rozmów się nie uda.

Gdzie jeden telefon jednak pomaga

Prawdziwym problemem prowadzącego nie jest pierwsze ćwiczenie. Jest nim czwarte, po półtorej godziny, kiedy przygotowany materiał się skończył, a grupa wciąż ma energię.

To wtedy telefon zarabia na swoje miejsce, pod warunkiem że jest jeden, trzymany przez jedną osobę i podający pytania na głos. Nikt inny nie patrzy w ekran. To źródło pytań, a nie ćwiczenie.

Żeby to przetrwało salę bez wi-fi, pytania muszą być na telefonie, a nie dociągane na bieżąco. W MileSmile to ustawienie na temacie albo talii, której planujesz użyć. Tekst zapisuje pytania, żebyś mógł czytać je z ekranu. Audio zapisuje też nagrany głos, więc telefon czyta je na głos, co ma wartość w sali, w której prowadzący wolałby być częścią grupy niż spikerem.

Co zabrać

Gotowe talie pobierają się w całości, a telefon pomieści ich 25, więc weź więcej, niż wydaje ci się potrzebne, i wybieraj już na miejscu. Przy własnym temacie aplikacja trzyma w gotowości od 20 do 100 pytań, co dziesięć. Na cały dzień z grupą ustaw wysoko. W budynku bez zasięgu nie dołożysz, a skończenie się materiału w połowie sesji wygląda gorzej niż nadmierne przygotowanie.

Aplikacji można też powiedzieć, kim jest grupa. Wybranie współpracowników zamiast rodziny zmienia to, o co pyta, a to ma znaczenie, bo pytanie urocze przy kuchennym stole nie jest odpowiednie na firmowym wyjeździe.

Która gra do której sali

Co bym powiedział? każe grupie zgadywać, jak odpowiedziałaby jedna konkretna osoba. To najlepszy wybór dla zespołu, który już się w połowie zna, i martwy pomysł w sali obcych ludzi.

Rozpakuj To prosi grupę o rozmowę o czymś, przez co właśnie razem przeszła, co czyni ją właściwą po sesji, po spacerze, po słabym kwartale albo po weselu. To nie rozgrzewka, tylko podsumowanie.

Szybki Quiz i Fakt czy Fikcja mają poprawne odpowiedzi, co czyni je bezpiecznym wyborem dla ludzi, którzy jeszcze się nie znają. Nikt nie musi niczego o sobie ujawniać, a pomyłka jest śmieszna, a nie obnażająca.

Dwa ograniczenia, powiedziane wprost

Przycisk mikrofonu potrzebuje połączenia. Naciśnięcie go i powiedzenie, w co chcesz zagrać, nazwanie nowego tematu albo utworzenie drużyny głosem idą przez serwer, więc w sali bez zasięgu wybierasz z ekranu. Rozstrzygnij to przed sesją, a nie w jej trakcie.

I zapisane pytania są skończone. Przejdź przez wszystko, co przywiozłeś, a aplikacja to powie i poprosi o połączenie. W stodole to nie jest opcja, i właśnie dlatego liczbę warto podnieść wieczorem wcześniej, na wi-fi, póki jeszcze możesz.

Wybieraj pod salę

SytuacjaCo uruchomićDlaczego
Obcy ludzie, pierwsze dziesięć minutRzecz z kieszeniNic do przygotowania, nic do ujawniania
Duża sala, potrzebna energiaKto z wasFizyczne, skaluje się, szybko mapuje grupę
Zespół po długiej pracy zdalnejZgadnij, kto to powiedziałNagradza znajomość między ludźmi
Po wspólnym przeżyciuRozpakuj To na jednym telefonieZamienia dzień w coś, co ludzie mówią na głos
Wieczór, energia siadaSzybki Quiz czytany na głosPoprawne odpowiedzi ciągną zmęczoną salę
Półtorej godziny, materiał się skończyłZapisane pytania na jednym telefonieJedyna rzecz, która jeszcze się nie wyczerpała

Rzecz warta zapamiętania

Brak wi-fi nie jest takim ograniczeniem, na jakie wygląda. Połowa powodu, dla którego sala pełna ludzi się nie rozgrzewa, polega na tym, że zawsze jest coś innego do popatrzenia, a miejsce bez zasięgu po cichu to usuwa.

Przygotuj jeden telefon wieczór wcześniej, weź więcej pytań, niż potrzebujesz, i prowadź sesję tak, jakby sieć nigdy nie miała wrócić. Zwykle wychodzi lepiej niż wersja z kodem QR.